czwartek, 3 marca 2016

Przy pracy

To będą dwa słowa o tym, jak się edukujemy w domu, i o chwaleniu. A zaczęło się od mieczy.
Jerz od kilku dni ma fazę na wycinanie mieczy z tektury. Mamy jej sporo w domu, więc ma co ciąć. Jestem pełna podziwu, ile wysiłku w to wkłada. Jak te jego małe rączyny dają radę. Sam chyba też się podziwia.
- Jak sobie postanowię zrobić miecz, to nie odpuszczę! Nie odpuszczę! Nie odpuszczę!
Zauważył też prawidłowość:
- Im więcej wysiłku włożę w zrobienie miecza, tym on będzie mocniejszy.
Coś w tym jest, nawet jeśli chodzi o miecze z tektury ;)

piątek, 5 lutego 2016

Oszukiwacz

Zastanawiam się, co dalej z "więcej słońca". Z jednej strony klaruje mi się coś nowego, z drugiej - lubię to miejsce i wpisy nasze codzienne. O rzeczach, których gdyby nie ten blog nigdy bym nie pamiętała, a tak fajnie o nich poczytać po... latach już.

czwartek, 2 lipca 2015

Żywioły

A więc jesteśmy tu! Po małych perypetiach budzimy w sypialni na piętrze, do której zaglądają brzozy. Oswajamy nowe miejsce. Stajemy się mistrzami w omijaniu pudełek i lokalizowaniu w nich tego, co potrzebne. I kocykujemy sobie na własnej trawie, z własnymi szyszkami uwierającymi w tyłek i mrówkami włażącymi do talerzy. I codziennie ze świeżo upolowaną myszką tuż przy drzwiach, bo nasza Rysia okazała się bardzo łowna.

czwartek, 28 maja 2015

Biały dom

Dom stał w oddali, jakby wycofany. Gdy jechaliśmy pierwszy raz drogą, nie zwróciliśmy na niego uwagi. Biały. Z popielatą podmurówką i dachem w tym samym kolorze. Z facjatką. Wyłaniający się z zieleni traw i liści, prześwitujący spomiędzy gałęzi brzóz.

środa, 24 września 2014

Kombo

To stało się 17 września. Z powodów historycznych nie lubię tej daty. Teraz mam jeszcze powód osobisty.
Gdy jesteście w ciąży, nigdy nie wychodźcie z domu, mówiąc sobie: to tylko na chwilę, więc nie muszę brać nic do jedzenia ;) I mogę mieć rozładowany telefon. Przecież jadę tylko do przedszkola.

czwartek, 4 września 2014

Manianka

Jesteśmy po połówkowym usg. Wszystko ok :) A ja wyczekuję - będzie siusiak czy nie? Wreszcie lekarz orzeka:
- Nie widać.
Córeczka :) :) :)

środa, 20 sierpnia 2014

Podbijamy ofertę

Po żyrafich warsztatach w Zawoi improwizujemy i bawimy się w podbijanie oferty.
Oferta Jerza brzmi tak:
- Wracajmy do domu okrężną drogą.
Nie ma szans, bo jest już za późno, wszyscy jesteśmy zmęczeni i głodni, a niektórzy zmarznięci.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Człowiek mały, a "kocham" takie wielkie

Był taki czas, że dużo trudnych słów słyszałam od Jerza. Więc gdy teraz mówi, że kocha, wiem, że mówi to, bo kocha. Nie dlatego, że tak bardzo chcę to usłyszeć. Nie dlatego, że to zaspokaja jakąś moją potrzebę, daje wiarę w rodzicielskie kompetencje. Po prostu dlatego, że kocha.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Lisek wtulony w siebie

To już nasz trzeci żyrafi wyjazd, a drugi z Moniką Szczepanik. Zeszłoroczny bardzo dużo wniósł i merytorycznie, i energetycznie - miałam duże poczucie wspólnoty. W tym roku przyjechałam z dużymi oczekiwaniami, a jest inaczej. Też dobrze.

czwartek, 12 czerwca 2014

Ucieczka do wolności

- Jestem smokiem, który połknął twojego synka.
- Smoku, oddaj mojego kochanego synka. Będę cię łaskotać, aż go wypuścisz.
- Nie wypuszczę go, jest już w brzuchu.
- Smoku, zaraz cię załaskoczę i wydobędę go z twojego brzucha.
- Nie wydobędziesz go, już go tam nie ma.

sobota, 24 maja 2014

Propozycja

Są takie chwile, kiedy to po prostu wiem: mam więcej szczęścia niż rozumu. Dostałam propozycję pracy. Kreatywnej. Prawie wymarzonej. Takiej, którą trudno byłoby mi zdobyć, gdybym jej szukała. Przyszła do mnie akurat teraz. Niezła zagwozdka.